• i-will-make-friends
    Cześć, Czytelnicy!  :oops: Chcę ostrzec, że dzisiejszy post nie będzie o jedzeniu. Nazwa może być mylna. Nie tylko o islamistach! Zobacz zapowiedzi co będzie w następnym wpisie (patrz na koniec).[...]

Koniec z blogiem do matury.

Cześć. Sorry, jeśli ktoś tu wchodził i nie zastał nowych wpisów. Pojawią się, ale w wakacje.
Teraz „mam stres”( tak się mówi po niemiecku). Zdawać będę i z niemieckiego, i z angielskiego i z polskiego na rozszerzonym.

Ale najbardziej martwi mnie matma i polski ustny. Trzymajcie kciuki.

Za wpisy  i odwiedziny dziękuję. Odezwę się i napiszę co się u mnie działo oprócz matury.

tegorocznym maturzystom i innym podchodzącym do różnych egzaminów

życzę powodzenia i dystaaaaaansu, moje motto to głównie, że EGZAMIN TO LOTERIA. 50% szans. Albo zdasz albo nie. Możemy skakać, płakać, brzydko mówiąc szczać i srać, na głowie stać, a testy mogą być akurat z tego czego totalnie nie umiemy, a umiemy wszystko inne. Nie poradzimy nic na to, albo będziemy mieć szczęście albo pecha.

do następnego razu!

 

p.s. jeśli ktoś nie był w Brukseli to jest taki jeden konkurs.

No to na dziś to tyle. A  i jeszcze dodam, oczywiście lubię wszystkich moich odwiedzających, że ktoś to w ogóle czyta. :)

Mój Styczeń

Hej Blogerzy i Blogerki. Ok, no więc. Moje 19-te urodziny spędziłam w szkole, fajnie nie? A potem w pizzerii z moim chłopakiem. Generalnie, mam taki notes, w którym wpisują mi się ciekawi ludzie, na przykład znajomi z Estonii czy Niemiec lub no właśnie, osoby z klasy, bo wiecie? Kończę liceum, niby najlepszy okres w życiu i niektórych osób nie spotkam już może nigdy. Notes będzie jedyną pamiątką, oprócz spędzonego czasu. W jaki sposób Wy lubicie spędzać urodziny? Bo ja, no cóż, aby było szczerze, lubię zjeść coś naprawdę dobrego i wypić energetyka (dla niezorientowanych: Napój Energetyzujący, choć on mi energii daje zero i chodzi o smak). I to serio wystarczyłoby, ale potrzeba mi  jeszcze Tej Osoby. Idealnie.

 

 

 

Mój styczeń minął szybko. Zrąbanie, bo za tydzień matury i pełno sprawdzianów oraz roszczeniowych min nauczycieli w stylu „no zobaczymy, ile umiesz”. Powiedziałabym, że chcą nas za przeproszeniem udupić, ale to nieprawda. Chcą nas pocisnąć, żebyśmy zdali ten durny egzamin. Durny, bo de facto matura jest teraz podstawą, która może dać Ci zarówno wszystko wszystko , jak i nic.

 

 

Ok, miałam studniówkę wiecie. Chcę wszystkim oznajmić, że wyjazdy integracyjne nie integrują tak dobrze jak wspólne zdobienie sali. Każdy chce, żeby na studniówce wyglądało pięknie, więc większość przykłada się do pracy i każdy z każdym rozmawia, bo na przykład szuka pinezek lub nie wie, w czym pomóc i jakoś to idzie. Nikt nikogo nie zna, ale każdy z każdym gada. I po co płacić dwie stówy na chatkę w lesie? Jak to po co: żeby pić z nową klasą huehuehue. No jak kto lubi.

Taki bal ma się raz w życiu. Powiem Wam, że każda dziewczyna wyglądała pięknie. Jak i również Panowie. Myślę, że moda się zmienia, ponieważ większość z Panów założyła muszki. Cudnie.

Co do balu i dziewczyn to zauważyłam, że wystarczy jeden dzień, by stać się piękną. Choćby na chwilę. naprawdę, czary! :D

Dziewczyny wiedzą, o co chodzi!

 

 

No w szkole natłok. A tak z życia to nigdy nie wierzyłam, że znajdę chłopaka. Że jakiegoś to może i tak, ale ja mam ogromne wymagania i jakiś tam, byle jakie mięso mi nie odpowiada. Nie myślcie  nie wiadomo czego o mnie, bez przesady. Myślę, że wiele dziewczyn ma jakiś obraz wymarzonego chłopaka w głowie. No i ja sobie wymyśliłam wręcz Pana Idealnego, no i wierzcie mi lub nie, takiego mam.  Chcę zwrócić uwagę na to, że ideał to pojęcie względne. Ale mój ideał to dla mnie ideał. Taki mnie dorwał i mam nadzieję,że nie puści, nie zostawi, nie umrze mi gdzieś tam po drodze, bo już niedługo nasza oficjalna rocznica. Spróbujcie zgadnąć, w jaki dzień wypada. Podpowiem, że to łatwe i romantisch!

 

 

 

 

Hm, moje rozkminy na temat pieniędzy są przerażające. Naprawdę nie zgadzam się z tym, że szczęścia nie dają. Oczywiście, że dają! Przysłowiowe czekanie od pierwszego do pierwszego zaliczone :D I naprawdę moment, gdy widzę, że cyferki na koncie są większe daje mi nutkę szczęścia, ogromną pięciolinię lub całe melodie :D Bez pieniędzy człowiek jest szczęśliwy, ale najbardziej szczęśliwy to ten, który je zawsze ma. No i do tego powinien otaczać się wspaniałymi ludźmi i dobrymi wartościami, pomysłami i gotowe. Przepis.

 

 

Często myślę o wzięciu wolnego. Czy też tak macie, że na ferie lub urlop planujecie tyle rzeczy, a gdy nadchodzą nie wiecie, za co się zabrać i co gorsza, czas leci jak szalony? Ja to porównuję do drzemki i pracy. Kiedy budzę się o szóstej i zamknę oczy na pięć minut i się budzę, jest 7:45! Kiedy w pracy,szkole  o godz. 13:30 zamknę je na "5 minut" jest 13:31 ... (wzięte z memów )
Gdyby czas w pracy leciał szybciej niż dni wolności :(

Nie ma co narzekać! Ciekawe, co robi dziś każdy z was. Mam nadzieję, że odpoczniecie. Od ostatniego czasu, gdy dla Was pisałam, udało mi się uzyskać wymarzony prezent- akumulatorki do mojej kamery to znaczy, że mogę kręcić filmy. Marzy mi się kanał na YT i cieszy mnie to, że SLM również odpowiada taka współpraca! Wobec tego, czekam na odzew!
Chciałabym, by mój blog był odwiedzany i bym nagrała w końcu coś na You Tube’a! Mam już jakieś pomysły, ale przydadzą się też Wasze, nowe.

Może jakieś wyzwanie!

Dobrej Soboty

 

Pa

/MZ MZ MZ

8-)

Problemy wśród młodzieży? E-papierosy i tablety?

Ahoj. Na horyzoncie dwie sprawy. Czy e-papierosy to problem czy nowe zjawisko oraz czy występuje tylko w Polsce? Postaram się znaleźć pozytywne i negatywne strony i rozkminić źródło teh magii. Kolejna sprawa tablety wśród dzieci – sposób na szybszy rozwój czy rozwijanie autyzmu i analfabetyzmu? O tym dzisiaj. No to zapraszam.

Coraz więcej ludzi sięga nie po zwykłe fajki, ale po E-FAJKI! Oho! Czemu i czy takie elektroniczne papierosy są inaczej postrzegane niż te zwykłe, jeśli chodzi o ich dostępność dla dzieciaków? Czy e-papierosy są bardziej jak fajki czy bardziej jak Coca-cola? Czyli czy jeśli mama widzi, że syn Tomek pali fajkę elektroniczną to powie „taką może, dobrze, że nie papierosy”? Myślę, że tak się zdarza, ale dlaczego?

Uważa się, że papierosy elektroniczne są mniej szkodliwe dla zdrowia i nie uzależniają. Otóż, nie wiem, jak z przeprowadzanych badań, bo to możecie sobie przeczytać sami, ale z mojego doświadczenia, e-papieroski wcale nie uzależniają mniej. Owszem, łatwiej je rzucić, ale kuszą różnymi olejkami o przeróżnych zapachach i są eleganckie, nowoczesne, spójrzcie na ich nowatorski wygląd. Mają w sobie coś co przyciąga, lub coś co się wciąga  ;-) Czyli nikotynę. Sama nikotyna nie jest tak szkodliwa. Mówi się, że są „zdrowsze”, bo w przeciwieństwie do zwykłych papierosów nie zawierają w sobie aż tyle substancji smolistych.

No okej, a teraz czemu ma je tak wiele młodych ludzi? Zostało to przyjęte za normę. W końcu nie wyglądają jak zwykłe papierosy, to coś nowoczesnego, modnego. Jest to swoista rozrywka, gdyż można składać je samemu, gdy się coś w nim popsuje to umiejętny chłopak sam sobie to naprawia. E-papierosy mogą kojarzyć się z fajką wodną, dają poczucie chilloutu. Ubrania nie cuchną i można próbować różnych aromatów. Rodzice są też zdania, że e-fajki nie są groźne, w związku z czym takie cudeńka posiadają liczne grupy gimnazjalistów. Co ja o tym myślę? Szczerze, wisi mi to. Tak, bo nic z tym nie zrobimy. Należy to do mody i póki co będzie się utrzymywać. Ja sama nie posiadam takiego sprzętu, no i w sumie nie mam w planach posiadać. Co wy o tym sądzicie? Skąd w ogóle wziął się taki pomysł?

Aha no i czy tylko w Polsce są? Nie. Ale są kraje, w których e-papierosy z nikotyną są NIELEGALNE, na przykład w Australii, Austrii.

Co do tabletów, coraz więcej szkół używa ich jako metody nauki. Oto wady i zalety.

Najpierw wady:

- uzależnienie

- odkładanie czytania, liczenia na bok na rzecz grania np. w wyścigówki

- brak umiejętności życia w realnym  świecie

- rozwój autyzmu

- rozdrażnienie, pobudzenie, niepokój

-kontakty z pornografią itp.

- przemęczenie organizmu, wzroku (wady wzroku i kręgosłupa)

- problemy z zasypianiem

A teraz zalety:

- rozwijanie zdolności manualnych

-ćwiczenie pamięci, umiejętności pracy z multimediami

- ćwiczenie wyobraźni

- wykształcanie spostrzegawczości i radzenia w różnych sytuacjach

- nauka przez zabawę

A Wy jak sądzicie? Według mnie, i piszę to teraz całkiem szczerze, bez pretensji, tablety jest to super niania dla rodziców, którym nie chce się wymyślać zabaw dla dzieci. Jest to zajęcie dla nich na kilka godzin, jak i nie czasem na cały dzień, więc rodzice mogą sobie spokojnie usiąść po pracy na kanapie i oglądać TV. Ja rozumiem, że dorośli chcą odpocząć i mogą obejrzeć sobie serial, film. Ja mam na myśli raczej radykalne przypadki, w których multimedia zastępują opiekę i miłość, kontakty rodzinne i myślę, że doskonale wiecie, o co mi chodzi. W tym miejscu na pozytywnych aspektach używania tabletów, które wymienione zostały wyżej, kończę.

 

Adios, trzymajcie się ciepło,

Wasza MZ

Zaschnięty eyeliner w pisaku! Wyrzucić?

Halo, kupiłaś nowy eyeliner, który użyłaś tylko raz, bo zaschnął? Nie wiesz, co zrobić. Wyrzucić całkiem nowy? Otóż nie. Jest na to rada. Niestety, krótkotrwała, ale dzięki niej nie zmarnujesz swojego nowego kosmetyku ani wydanej na niego kasy.

Potrzebne:

  1.  eyeliner
  2. szklanka gorącej wody
  3.  super-nastawienie <3

Potrzebujemy małe naczynko, do którego nalejemy najlepiej gorącej lub letniej wody. Polecam szklankę. Maczamy pisak przez kilka chwil, około minutę-dwie. Po czym wyjmujemy i możemy malować kreski, choć niestety, czynność trzeba powtarzać za każdym razem przed użyciem.

Wobec tego, no niestety, niepraktyczne będzie noszenie go na przykład do szkoły, ale do kina no już można, dla chcącego nic trudnego! Macie jakieś inne fajne rady?

Pozdrawiam. 

MZ

Nie lej kwasu do wody|Współpraca?|

Siemaneczko. Moi Drodzy, nie lejemy kwasu, czyli nie pogarszajmy sytuacji. O tym dzisiaj. Dostałam kilka propozycji współpracy blogowej. Trochę się też wydarzyło w moim życiu, no to zapraszam do czytania i życzę luźnej soboty, moje ziomeczki!

Mamy propozycje od Oli R. ( nie wiem czy mogę udostępniać nazwisko) i od tajemniczej SLM, które się w sumie różnią od siebie i to tym lepiej. A gdyby już zebrać siły to synergia pomysłów i w ogóle nieźle.

Teraz tak. Ola ma kontakty i potencjał, a od SLM (odezwij się i daj jakieś namiary lub kom pod postem) – konkretna propozycja, by współtworzyć bloga z poradami życiowymi czy tam np. miłosnymi.

Według mnie świetnie i można od tego zacząć, choć moja pierwsza myśl to takie: ,,y, wow, czyli coś w stylu Bravo Girl =czyli kiedy zauważyć, że ten Jarek z IIC się w Tobie podkochuje”, ale przecież nie musi być to wcale oklepane. Nowoczesne rady na poziomie, na luzie w żartobliwym stylu, czemu nie? I nie tylko jakieś miłosne, ale inne.

Skoro już o rady chodzi to już w następnym poście jedna pierwsza, super rada ode mnie, którą wyczaiłam dzisiaj, także gorąco zachęcam do czytania i życzę cierpliwości, bo na blogu ma być dużo wpisów, o ile czas się znajdzie.

 

A no właśnie czas. Czemu ostatnio zero  wpisów na blogu? 

Otóż ziomeczki, w lutym mam matury próbne, trzecie już. Także trzymajcie kciuki *jak to mówią po niemiecku: toi toi toi :D * Jeśli chodzi o kwas i wodę pamiętajcie o tym, żeby absolutnie nie nastawiać się źle do wszystkiego. To sprawdzone, nic to nie da. Skoro już macie przesrane to po co o tym rozmyślać, narzekać i generalnie jakieś szajse i tak dalej? Jeśli sytuacji nie da się zmienić to pozostaje ją olać i zająć się czymś innym. Ja głównie wybieram wtedy to co lubię, czyli jedzenie, spanie. Nie, to nie tak, że jestem jak zwierzę, które po zaspokojeniu tak podstawowych potrzeb, jak głód, gdzie u mnie jest on raczej wieczny :D ,czuje się szczęśliwym.  Otóż zbieram w ten sposób energię, pozwalam sobie na odrobinę czasu, by chwilowy stres minął. Szczerze? Polecam też kubek ciepłej melisy, która faktycznie pomaga. No czasem sprawia, że masz ochotę iść po prostu spać i to też jest ok.

Nie, ja absolutnie nie mam pozytywnego podejścia do życia, absolutnie nie jestem człowiekiem bez problemów, choć może to tak wyglądać. Mój sposób jest prosty: mądry człowiek wie, że nadmierne rozmyślanie prowadzi do deprechy, doła i jedyne, co to zmieni to pogorszy sytuację i tyle, czyli smutki to taki kwas do wody, która jest spokojem wewnętrznym. Zachowajmy tę czystą wodę, czyli nie rozmyślajmy zbyt wiele o tym, co smutne, bo to nie sprawi, że będziemy szczęśliwsi. Naprawdę, nie. Czemu o tym piszę? No bo matura, głównie, ale też inne sprawy, prywatne raczej, także tyle o tym.

Jeśli chcecie poznać jeden trick, tu zwracam się do bab, bo to niby typowo kobiece zainteresowania, że tak powiem (ale dotyczy to kosmetyków), więc jeśli znajdzie się też jakiś pan to zapraszam na następny post, który już za chwilę.

MZ
;-) ;-) ;-)

Złota Lilia

„Wiesz, co naprawdę oznacza złota lilia? To obietnica, ślubowanie stylu życia i system wierzeń. Czegoś takiego nie można odrzucić. Nie pozwoli mi na to, nawet gdybym chciała”
Sydeny

Złota lilia to też symbol cierpienia – chiński obyczaj długoletniego krępowania stóp dziewcząt,” celem ich skrócenia i deformacji prowadzących do pożądanego efektu estetycznego”. „Złote lilie umożliwiały awans społeczny – miały zapewnić wyższą cenę za dziewczynę wydawaną za mąż”, ponieważ „mężczyźni uważali za podniecający widok, kobietę chwiejącą się na małych stópkach”.

Złota lilia – japońska tajna organizacja, która nadzorowała akcję grabieży ogromnych łupów z Singapuru w trakcie II wojny światowej, tzw. Złota Yamashity.

/M.

Leute nie lubią długich wpisów. Cz. 2.

„Ktoś, kto lubi niemiecki i ma rozkminy czy być nauczycielem, tłumaczem lub chemikiem”

- to w sumie fajne podsumowanie mnie, jak skwitowała ostatnio Pinokia. Czasem pierwsze wrażenie o Tobie może być tym ostatecznym i trafnym. Co ja dodałabym do swojej definicji mnie? Zielonowłosa artystka, która ma wiele pytań.

Kolejne komentarze! Dziękuję bardzo! Są jak frytki – chcę więcej! Dziś opowiem o tym, co niedawno i trochę o mnie, chcę zadawać Wam kilka pytań.

Od niedawna mam włosy częściowo zabarwione na zielono.

Na starcie był to ładny  fioletowy, który zmieszał się z pasmami blondu. Zawsze chciałam mieć takie włosy. Nazwałam je choinkowe, a sama siebie w mojej podświadomości: Grinni od koloru green, czyli zielony.

Grinni to moja alternatywna osobowość. Człowiek, który chce coś zmienić boi się, że straci reputację, o ile się jakąś ma lub będzie inaczej odebrany.

 

Zdziwiło mnie to, że nauczyciele w szkole nie zareagowali na to źle. To dobrze. Cóż, nie jestem wariatką czy emo, ale myślę po prostu, że lubię dodawać życiu koloru. Jestem zdania, że każdy ma w sobie błyskotliwy pierwiastek, który czasem się ujawnia, a czasem nie. Ważne, żeby zachować ten złoty środek i drastycznie się nie zmieniać w żadną ze stron, bo to szokuje ludzi.

Coś więcej o mnie? Co mnie szokuje?

Niedawno zdziwiły mnie goszczące w moim rodzinnym mieście na Pomorzu, grupy ludzi o orientalnym pochodzeniu.

Nie wiem, czy to tzw. Rumuni, czy to Ormianie czy Syryjczycy, ale mówili w języku innym niż znam i przypominał on turecki, arabski lub rumuński, jeśli ów istnieje.

Zastanowiłam się wtedy, czy to uchodźcy?

Po raz pierwszy zobaczyłam trzy kobiety, ubrane na cebulkę o ciemniejszej karnacji niż moja, na dworcu. Wyglądały na tułaczki, ale nie chciałam oceniać ich wzrokiem, tak jak Ci dwaj kolesie obok, wyśmiewający się otwarcie.

Jedna z kobiet, najmłodsza, około 18 lat, słuchała piosenek na głośniku telefonu. Przypominały islamskie, ale być może nie była to modlitwa, a zwykła piosenka…. wiecie, nie odróżniam… zdziwiła mnie tylko ich obecność na moim, że tak powiem odludziu, ale dałam sobie spokój.

 

/www.panoramio.com

Tu w tym miejscu?

Zaciekawiło mnie to bardziej, gdy kilka dni temu po raz drugi zobaczyłam rodzinę pochodzącą korzeniami z daleka, tym razem inną. Jak myślicie, czy to uchodźcy czy po prostu odwiedzali tu swoich bliskich? Chcę wspomnieć, iż nie mieszkam w Gdańsku, które jest dużym miastem.

/www.studentnews.pl

Oprócz tego szokuje mnie matura, której się boję.

Chcę więcej się uczyć, ale z drugiej strony zbliżają się moje urodziny oraz studniówka. Chcę mieć coś z życia. Swoją drogą, przeraża mnie to, że ktoś może wykupić moją sukienkę. Wczoraj znalazłam o rozmiar za dużą, ale zakochałam się w niej. Okazało się, jak przyjechałam do domu, że nie mogłam przestać o niej myśleć, ale to tyle o tym.

Chciałabym wiedzieć, jakie macie swoje nietypowe przyzwyczajenia?

 

Ja zabieram kawę do szkoły i  trzymam lakiery do paznokci w lodówce, śpię w długich wełnianych lub froterowych skarpetach, jem frytki z majonezem i kanapkę z szynką z pieprzem.

Jeśli chcecie znać więcej to piszcie, bo nie wiem, czy kogoś to ciekawi. Zaczynam też poranki od kawy. Dla smaku piję jakieś trzy jej kubki dziennie. Lubię też energetyki, bo są mocno schłodzone  i bardzo gazowane.

Jeśli chodzi o inne moje pytania to czy czujecie się czasem staro? Co na to wpływa? Co lubicie najbardziej na platformie blog Onet? Czy ktoś z Was jest zainteresowany tym, żeby pisać tradycyjne listy pocztowe lub mejle?

Na koniec tego wywodu chcę podzielić się też moją  dziwną radością, dziwną, bo po raz kolejny z małej rzeczy.

 

/imged.pl

Znalazłam w sklepie błyszczyk z firmy Bell o jaskrawym kolorze, neonowa pomarańcz/czerwień o fajnym zapachu nie-wiadomo-czego. Jest to trwały błyszczyk. Potwierdzam info, ponieważ brałam z nim prysznic, o co zazdrosny jest mój chłopak  :-)  i nadal się nie zmazał. Daje efekt odświeżenia na twarzy i przywraca lato tej mroźnej zimy.

p.s. Motyw złotej lilii w osobnej notce Złota Lilia

To tyle na dziś o mnie!

M.

 

 

Leute nie lubią długich wpisów. cz.1.

Witaj, Dniu wolny! Cześć, Blogerzy i Goście.  ;-)

Postaram się, by notka była krótka. Olśniło mnie, więc opowiem Wam o Złotej Lilii oraz trochę o mnie. Na motyw lilii wpadłam nieświadomie, kiedy usiadłam przy biurku i wzięłam pierwszy łyk kawy. Pomyślałam o złotym kwiecie lilii i chciałam czegoś się dowiedzieć. Jeśli Wy też to zapraszam. Zobaczcie na dole, o czym jeszcze będę pisać.

Zanim przejdę do duchowego napełnienia weną przez wszechświat wrócę do zapowiedzianych w poprzedniej notce tematów. Wcześniej jednak – Wszystkim, którym udało się dziś dostać dzień wolny od pracy lub szkoły pragnę życzyć godnego wypoczynku.
Chcę zapytać Was, jak minęły Wam pierwsze dni roku i czy były ciężkie? Jak zamierzacie wykorzystać dzisiejszy dzień? Powiem Wam, co ja zrobię.

/www.dpix.xyz

Szkoła przygotowała dla wracających doń uczniów sporo pracy i lęku. Z moich obliczeń wynika, że do egzaminu zostały 3 miesiące przygotowań, odejmując dni wolne od nauki lub przeznaczone na testy próbne. Co to znaczy?

To znaczy, że muszę wziąć swoje dupsko w garść i zacząć się uczyć tak hardo, jakby te durne matury miały być za kilka dni, bo przekładanie tego na potem mija się z celem. Albo teraz albo nigdy. Dziś opracuję sobie jeden temat do matury ustnej i jakieś 20 zdań na niemca z tematu uzależnień. I tu już nawet nie o zapał chodzi, ale o to wiecznie powtarzane zdanie w głowie „Ja tego nie zdam”.

A uzależniona to ja jestem od internetu i wszystkiego, co z nauką niezwiązane, bo kiedy człowiek ma się uczyć, to znajdzie jakieś multum innych niepotrzebnych rzeczy do zrobienia, byle nie przysiąść i zabrać się do roboty. Typowe. Postanowiłam też napisać dziś wpis na bloga, jeśli zauważyliście.  :-D


/www.william-morris.co.uk

Nadal dziękuję za odwiedziny i zachęcanie do pisania.

Cieszy mnie to, bo brakowało mi pisania w życiu, więc teraz opowiem, jak zapowiadałam, co robiłam w Sylwestra, pierwszy dzień Nowego Roku 2016, dlaczego nie byłam na imprezie i trochę więcej innych rzeczy. Jeśli chcecie też wiedzieć, jak zaczęłam swój powrót do szkoły i więcej o mnie to czytajcie dalej.

Dołączone obrazy mają dodać blogowi przytulności i są powiązane z dzisiejszym motywem Lilii. Przypominam, że w następnych wpisach znajdziecie trochę zagadnień z języka duńskiego. To może być ciekawe!  ;-)

/fineartamerica.com /Jennie Marie Schell Golden Koi Fish And Lily Flower

Wiele osób tego nie wie, ale Ci, którzy tu wchodzą się dowiedzą – w ogóle nie lubię imprez. Nie przepadam za tańczeniem, jeśli ma być to typowy „melanż” z chlaniem, gibanie ciałkiem na prawo i lewo, tak zwane kręcenie pupą to ja odpadam. Wiecie dlaczego? Bo to do mnie niepodobne i nie w moim stylu, źle się czuję też rozebrana w kiecce z odsłoniętym ciałem.

 Nie chodzi tu o żadne kompleksy. Jestem tym typem ludzi, którzy swoje ciało szanują, nie lubią nim wywijać w seksowny sposób, bo jest to krępujące, trochę niegodne, frustrujące i nie sprawia przyjemności.

Jestem tym typem ludzi, którzy wolą koncerty jak już, jakieś biesiady z dobrym żarciem lub siedzenie w kinie lub w domu. Mogę iść z Wami do przytulnego pubu, knajpki lub jakiegoś KFC, ale jeśli chcecie zaciągnąć mnie do klubu – to bez przesady, mogę tam pójść, ale raczej nie będę się świetnie bawić…

Oczywiście, to zależy też od tego, z jakimi ludźmi się tam idzie. I może jest to dziwne, ale często zapomina się, że są różni ludzie i naprawdę każdy jest inny, niektórzy lubią tańczyć, a inni wolą jeść. Ja jestem tą drugą osobą.  :-)

/robinsonray.deviantart.com

Skoro Sylwestrowej Nocy nie spędziłam na szalonej imprezie do rana, co robiłam?

Miałam swoją własną nerdową imprezę z Najukochańszym Mężczyzną Mojego Życia, graliśmy w Diablo III, całą noc! Na playstation 3! I tak, według mnie, to było sto razy lepsze, bo nie zmęczyłam się, nie otaczali mnie pijani ludzie, wszystko pamiętam, grało się super przez cały czas.

 

Oglądaliśmy też polską komedię Killer i Killerów 2-ch i początki mojej ulubionej serii horrorów, choć uważanych przez wielu za nudne, Paranormal Activity (1 i 2).

Nie obyło się bez ciekawego pokazu fajerwerków (najbardziej spodobała mi się fontanna)  i dobrego żarełka, najsmaczniejsze były nachosy z sosem salsa  i paszteciki. Nowy Rok zaczeliśmy od oglądania Doctora Who, wybranego przeze mnie odcinka, sezonu 7 epizodu 13,  świątecznego. Ale wiecie co…

Zasypiałam, więc zostawiłam ukochanego sam na sam z Lords Of the Fallen (LOF <3 :oops:  ), ostatnio najukochańszą jego grą.

Jeśli nadal chce Wam się czytać to powiem Wam, że pierwszy dzień szkoły uważałam za ciężki, ale taki nie był. Okazało się, że poszliśmy do domu szybciej o kilka godzin.

Wykorzystałam ten bonusowy czas na jedzenie z moim chłopakiem w naszym ulubionym miejscu, naszej przytulnej knajpce z żółtym oświetleniem, mocną herbatą, tanim stałym zestawem i ciepłą pizzą z ciągnącym serem. Czy to nie brzmi perfekcyjnie? Ciągle tam przychodzimy. Ciekawi mnie, czy Wy też doceniacie takie drobne codzienne rzeczy. Warto  ;-)

 

Puung:

 

Wiecie co najbardziej zapamiętałam z zeszłego roku? Kiedy usłyszałam „szczęśliwego nowego roku!” wykrzyczane radośnie, pełne miłości i nadziei, a potem zostałam przytulona jak najważniejsza osoba na świecie.

Zapraszam na część drugą wpisu.

Gorąco pozdrawiam, M.