Archiwa kategorii: Chłopaki

Leute nie lubią długich wpisów. cz.1.

Witaj, Dniu wolny! Cześć, Blogerzy i Goście.  ;-)

Postaram się, by notka była krótka. Olśniło mnie, więc opowiem Wam o Złotej Lilii oraz trochę o mnie. Na motyw lilii wpadłam nieświadomie, kiedy usiadłam przy biurku i wzięłam pierwszy łyk kawy. Pomyślałam o złotym kwiecie lilii i chciałam czegoś się dowiedzieć. Jeśli Wy też to zapraszam. Zobaczcie na dole, o czym jeszcze będę pisać.

Zanim przejdę do duchowego napełnienia weną przez wszechświat wrócę do zapowiedzianych w poprzedniej notce tematów. Wcześniej jednak – Wszystkim, którym udało się dziś dostać dzień wolny od pracy lub szkoły pragnę życzyć godnego wypoczynku.
Chcę zapytać Was, jak minęły Wam pierwsze dni roku i czy były ciężkie? Jak zamierzacie wykorzystać dzisiejszy dzień? Powiem Wam, co ja zrobię.

/www.dpix.xyz

Szkoła przygotowała dla wracających doń uczniów sporo pracy i lęku. Z moich obliczeń wynika, że do egzaminu zostały 3 miesiące przygotowań, odejmując dni wolne od nauki lub przeznaczone na testy próbne. Co to znaczy?

To znaczy, że muszę wziąć swoje dupsko w garść i zacząć się uczyć tak hardo, jakby te durne matury miały być za kilka dni, bo przekładanie tego na potem mija się z celem. Albo teraz albo nigdy. Dziś opracuję sobie jeden temat do matury ustnej i jakieś 20 zdań na niemca z tematu uzależnień. I tu już nawet nie o zapał chodzi, ale o to wiecznie powtarzane zdanie w głowie „Ja tego nie zdam”.

A uzależniona to ja jestem od internetu i wszystkiego, co z nauką niezwiązane, bo kiedy człowiek ma się uczyć, to znajdzie jakieś multum innych niepotrzebnych rzeczy do zrobienia, byle nie przysiąść i zabrać się do roboty. Typowe. Postanowiłam też napisać dziś wpis na bloga, jeśli zauważyliście.  :-D


/www.william-morris.co.uk

Nadal dziękuję za odwiedziny i zachęcanie do pisania.

Cieszy mnie to, bo brakowało mi pisania w życiu, więc teraz opowiem, jak zapowiadałam, co robiłam w Sylwestra, pierwszy dzień Nowego Roku 2016, dlaczego nie byłam na imprezie i trochę więcej innych rzeczy. Jeśli chcecie też wiedzieć, jak zaczęłam swój powrót do szkoły i więcej o mnie to czytajcie dalej.

Dołączone obrazy mają dodać blogowi przytulności i są powiązane z dzisiejszym motywem Lilii. Przypominam, że w następnych wpisach znajdziecie trochę zagadnień z języka duńskiego. To może być ciekawe!  ;-)

/fineartamerica.com /Jennie Marie Schell Golden Koi Fish And Lily Flower

Wiele osób tego nie wie, ale Ci, którzy tu wchodzą się dowiedzą – w ogóle nie lubię imprez. Nie przepadam za tańczeniem, jeśli ma być to typowy „melanż” z chlaniem, gibanie ciałkiem na prawo i lewo, tak zwane kręcenie pupą to ja odpadam. Wiecie dlaczego? Bo to do mnie niepodobne i nie w moim stylu, źle się czuję też rozebrana w kiecce z odsłoniętym ciałem.

 Nie chodzi tu o żadne kompleksy. Jestem tym typem ludzi, którzy swoje ciało szanują, nie lubią nim wywijać w seksowny sposób, bo jest to krępujące, trochę niegodne, frustrujące i nie sprawia przyjemności.

Jestem tym typem ludzi, którzy wolą koncerty jak już, jakieś biesiady z dobrym żarciem lub siedzenie w kinie lub w domu. Mogę iść z Wami do przytulnego pubu, knajpki lub jakiegoś KFC, ale jeśli chcecie zaciągnąć mnie do klubu – to bez przesady, mogę tam pójść, ale raczej nie będę się świetnie bawić…

Oczywiście, to zależy też od tego, z jakimi ludźmi się tam idzie. I może jest to dziwne, ale często zapomina się, że są różni ludzie i naprawdę każdy jest inny, niektórzy lubią tańczyć, a inni wolą jeść. Ja jestem tą drugą osobą.  :-)

/robinsonray.deviantart.com

Skoro Sylwestrowej Nocy nie spędziłam na szalonej imprezie do rana, co robiłam?

Miałam swoją własną nerdową imprezę z Najukochańszym Mężczyzną Mojego Życia, graliśmy w Diablo III, całą noc! Na playstation 3! I tak, według mnie, to było sto razy lepsze, bo nie zmęczyłam się, nie otaczali mnie pijani ludzie, wszystko pamiętam, grało się super przez cały czas.

 

Oglądaliśmy też polską komedię Killer i Killerów 2-ch i początki mojej ulubionej serii horrorów, choć uważanych przez wielu za nudne, Paranormal Activity (1 i 2).

Nie obyło się bez ciekawego pokazu fajerwerków (najbardziej spodobała mi się fontanna)  i dobrego żarełka, najsmaczniejsze były nachosy z sosem salsa  i paszteciki. Nowy Rok zaczeliśmy od oglądania Doctora Who, wybranego przeze mnie odcinka, sezonu 7 epizodu 13,  świątecznego. Ale wiecie co…

Zasypiałam, więc zostawiłam ukochanego sam na sam z Lords Of the Fallen (LOF <3 :oops:  ), ostatnio najukochańszą jego grą.

Jeśli nadal chce Wam się czytać to powiem Wam, że pierwszy dzień szkoły uważałam za ciężki, ale taki nie był. Okazało się, że poszliśmy do domu szybciej o kilka godzin.

Wykorzystałam ten bonusowy czas na jedzenie z moim chłopakiem w naszym ulubionym miejscu, naszej przytulnej knajpce z żółtym oświetleniem, mocną herbatą, tanim stałym zestawem i ciepłą pizzą z ciągnącym serem. Czy to nie brzmi perfekcyjnie? Ciągle tam przychodzimy. Ciekawi mnie, czy Wy też doceniacie takie drobne codzienne rzeczy. Warto  ;-)

 

Puung:

 

Wiecie co najbardziej zapamiętałam z zeszłego roku? Kiedy usłyszałam „szczęśliwego nowego roku!” wykrzyczane radośnie, pełne miłości i nadziei, a potem zostałam przytulona jak najważniejsza osoba na świecie.

Zapraszam na część drugą wpisu.

Gorąco pozdrawiam, M.

Co mnie trapi:/

Cześć:)

 

Kilka rzeczy mnie przerasta. Chamstwo się szerzy… jak można nie mieć szacunku do kobiety no albo ok, chociaż dziewczyny, to nadal kobieta uświadom to sobie, mężczyzno. Kobieta cię urodziła, nosiła w sobie 9 miesięcy i dbała o ciebie, więc TROCHĘ SZACUNKU DO KOBIET, bo gdyby nie one to by Was tu chłopcy nie było :)

Nie rozumiem tego, dlaczego tak wiele osób udaje kogoś kim nie jest, np. kogoś fajniejszego, niezależnego, dojrzałego. Dzieci w gimnazjum udają dorosłych? Ok, jestem w gimnazjum, nie jeden dorosły nazwałby mnie gimbusem i słusznie, czasami zachowuję się jak dziecko lub się wymądrzam, ale sorry to co w życiu przeżyłam i wszystko co wyniosłam, nie będę teraz nikomu mówić o mojej przeszłości, bo nie mam takiego obowiązku, ale uwierz mi, mam podstawy, żeby twierdzić, że jestem dojrzała. Wkurza mnie zachowanie niektórych osób z mojej szkoły albo mojego otoczenia :/ można się wygłupiać, czasami się przesadza… dzisiaj na ask.fm dodawałam filmiki, ale potem usunęłam. Można się pośmiać w gronie przyjaciół, którzy ciebie znają i rozumieją, ale nie każdy jest w stanie to zrozumieć Dla niektórych odbiorców twoje zachowanie może być po prostu dziwne. Nie chcę, żeby ktoś odbierał mnie źle.

Dlaczego tak wiele osób udaje niezainteresowanych, nie chce się otworzyć na innych ludzi, pomóc, porozmawiać choćby z obcym człowiekiem? Czy to po prostu skromność czy obojętność?

Druga część posta. Zobacz tutaj

Aby zobaczyć post podaj hasło: zobacz

Jak go poznałam?

Jak się macie, moi drodzy Czytelnicy? Na wstępie Was gorąco pozdrawiam i dziękuję za komenty! Proszę Silve, odezwij się na mój e-mail, a tymczasem zapraszam wszystkich do czytania mojej nowej notki ;)

Dziś napiszę o tym, w jaki sposób znalazłam swoją drugą połówkę. Pewnie zdziwi Was to, że zakochałam się w chłopaku z internetu… Czytajcie dalej, żeby więcej się dowiedzieć.

Bardzo lubię przebywać w sieci. Poznaję tu wiele nowych przyjaciół. Internet zapewnia mi rozrywkę, jakiej nie daje mi żadna inna rzecz na świecie. Zakładam konta na stronach internetowych, które mnie interesują i w ten sposób czasami spędzam czas wolny – serfuję po necie :) Nie chcę jednak gadać o sieci internetowej, ale o tym, że dzięki niej poznałam super chłopaka. Ma na imię Sebastian.

Często rejestruję się na witrynach społecznościowych. Rozmawiam tam z wieloma ludźmi, oglądam zdjęcia, dodaję posty. Zakładam konta także na stronach, które pomagają w odnalezieniu dla siebie partnera lub partnerki… oczywiście z czystej rozrywki, gdyż bardzo chcę poznać nowych i fajnych chłopaków w moim wieku.

Zdjęcie użytkownika
Założyłam konto na Mates.pl. Nie chciałam tu oczywiście reklamować tej strony, ale zmieniła dużo w moim życiu. Na tej stronie poznałam Sebastiana, z którym dużo gadałam potem na Gadu Gadu. Długo utrzymywaliśmy kontakt przez internet. Zawsze mieliśmy o czym rozmawiać, tak więc znamy się już 2 lata. Trochę flirtowaliśmy ze sobą przez internet, ale  nie mogliśmy jeszcze nazwać tego związkiem…

W te wakacje coś się zmieniło. Kręciliśmy ze sobą i postanowiliśmy się spotkać na żywo. Nigdy nie wierzyłam, że to jest możliwe. Traktowałam to jak marzenie, które nigdy się nie spełni. „W końcu mój przyjaciel z internetu mieszka około 300 km stąd! Nigdy się nie spotkamy!”

Postanowiłam z nim o tym pogadać. Nie spodziewałam się, że w kilka dni po naszej rozmowie przyjedzie do mnie i zapuka do drzwi. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy przez mały otworek w drzwiach zobaczyłam jego twarz ;)
O tym, co działo się potem… w następnej notce! Zapraszam!