Archiwa tagu: woda

Nie lej kwasu do wody|Współpraca?|

Siemaneczko. Moi Drodzy, nie lejemy kwasu, czyli nie pogarszajmy sytuacji. O tym dzisiaj. Dostałam kilka propozycji współpracy blogowej. Trochę się też wydarzyło w moim życiu, no to zapraszam do czytania i życzę luźnej soboty, moje ziomeczki!

Mamy propozycje od Oli R. ( nie wiem czy mogę udostępniać nazwisko) i od tajemniczej SLM, które się w sumie różnią od siebie i to tym lepiej. A gdyby już zebrać siły to synergia pomysłów i w ogóle nieźle.

Teraz tak. Ola ma kontakty i potencjał, a od SLM (odezwij się i daj jakieś namiary lub kom pod postem) – konkretna propozycja, by współtworzyć bloga z poradami życiowymi czy tam np. miłosnymi.

Według mnie świetnie i można od tego zacząć, choć moja pierwsza myśl to takie: ,,y, wow, czyli coś w stylu Bravo Girl =czyli kiedy zauważyć, że ten Jarek z IIC się w Tobie podkochuje”, ale przecież nie musi być to wcale oklepane. Nowoczesne rady na poziomie, na luzie w żartobliwym stylu, czemu nie? I nie tylko jakieś miłosne, ale inne.

Skoro już o rady chodzi to już w następnym poście jedna pierwsza, super rada ode mnie, którą wyczaiłam dzisiaj, także gorąco zachęcam do czytania i życzę cierpliwości, bo na blogu ma być dużo wpisów, o ile czas się znajdzie.

 

A no właśnie czas. Czemu ostatnio zero  wpisów na blogu? 

Otóż ziomeczki, w lutym mam matury próbne, trzecie już. Także trzymajcie kciuki *jak to mówią po niemiecku: toi toi toi :D * Jeśli chodzi o kwas i wodę pamiętajcie o tym, żeby absolutnie nie nastawiać się źle do wszystkiego. To sprawdzone, nic to nie da. Skoro już macie przesrane to po co o tym rozmyślać, narzekać i generalnie jakieś szajse i tak dalej? Jeśli sytuacji nie da się zmienić to pozostaje ją olać i zająć się czymś innym. Ja głównie wybieram wtedy to co lubię, czyli jedzenie, spanie. Nie, to nie tak, że jestem jak zwierzę, które po zaspokojeniu tak podstawowych potrzeb, jak głód, gdzie u mnie jest on raczej wieczny :D ,czuje się szczęśliwym.  Otóż zbieram w ten sposób energię, pozwalam sobie na odrobinę czasu, by chwilowy stres minął. Szczerze? Polecam też kubek ciepłej melisy, która faktycznie pomaga. No czasem sprawia, że masz ochotę iść po prostu spać i to też jest ok.

Nie, ja absolutnie nie mam pozytywnego podejścia do życia, absolutnie nie jestem człowiekiem bez problemów, choć może to tak wyglądać. Mój sposób jest prosty: mądry człowiek wie, że nadmierne rozmyślanie prowadzi do deprechy, doła i jedyne, co to zmieni to pogorszy sytuację i tyle, czyli smutki to taki kwas do wody, która jest spokojem wewnętrznym. Zachowajmy tę czystą wodę, czyli nie rozmyślajmy zbyt wiele o tym, co smutne, bo to nie sprawi, że będziemy szczęśliwsi. Naprawdę, nie. Czemu o tym piszę? No bo matura, głównie, ale też inne sprawy, prywatne raczej, także tyle o tym.

Jeśli chcecie poznać jeden trick, tu zwracam się do bab, bo to niby typowo kobiece zainteresowania, że tak powiem (ale dotyczy to kosmetyków), więc jeśli znajdzie się też jakiś pan to zapraszam na następny post, który już za chwilę.

MZ
;-) ;-) ;-)